Komiks (27) Literatura (10) Sztuka (10) Ameryka (9) Film (9) Prasa (5) Seriale (3) Ilustracja (2) Reklama (2) Ziny (1)

środa, 27 stycznia 2010

:: Dwie podróże z Fellinim :: Manara :: Fellini ::

Jako przeciętna przedstawicielka flânerii [jak kto woli: miejskiego włóczęgostwa], entuzjastka komunikacji zbiorowej i częsta uczestniczka spektaklu miejskiej nudy, który odbywa się regularnie pomiędzy odjazdem jednego środka transportu a przybyciem kolejnego (wstęp wolny, aczkolwiek nie polecam:)) muszę przyznać, że przemawia do mnie idea niebieskiego tramwaju, który mógłby wywieźć mnie w pole, i to nie jakieś tam zwyczajne, ale pole emanacji twórczości Milo Manary i Federico Felliniego. Tramwaj ten, pomimo celu w pewnym stopniu określonego, byłby zapowiedzią podróży bez wyraźnego końca. Mogłabym wówczas, pobiegłszy za białym królikiem, który tylko na chwilę przybrał formę kapelusza Felliniego, poobserwować jak włoski reżyser na bieżąco konstruuje papierowe samoloty i, zgrabnym ruchem ołówka/piórka Manary, wysyła je w miejsca nie- lub sur-realne. Po krótkiej podróży do Tulm (historii jakby inspirowanej książkami Carlosa Castanedy), wylądowałabym jednym z nich [tzn. samolotów], wraz z wiolonczelistą o smutnej fizjonomii klauna, w niesamowitej bliskości gotyckiej katedry, by potem trafić w inne, równie niemożliwe scenerie. A gdyby papierowy film się jednak urwał,  dotarłabym na Gdańską, czy inną ulicę mojego miasta, i kostki Polbruku zbyt mocno przywarłyby mi do butów, poczekałabym na inny tramwaj...
...na przykład ten prowadzony przez Tennessee Williams'a...

Tymczasem chciałabym  polecić wszystkim podróże liniami Fellini-Manara.

(Sponsorem tekstu był zdecydowanie nadużyty tryb przypuszczający)

niedziela, 17 stycznia 2010

::Thomas Ott :: Numer 73304-23-4153-6-96-8::


Numer 73304-23-4153-6-96-8 to pierwsza pełnometrażowa powieść graficzna szwajcarskiego rysownika Thomasa Otta. Podobnie jak w swoich poprzednich komiksach autor ten przedstawia nam czarno-białą historię, która rozwija się w charakterystycznej dla niego niepokojącej i zaostrzającej zmysły ciszy. Po raz kolejny udowadnia, że doskonale czuje się w konwencji noir, wydobywając z cienia (a zarazem z czerni kartki) pewne mechanizmy wpisane w ludzką naturę - przytłaczający wieczny powrót tego samego.W tym przypadku historia dotyczy przedmiotu, a właściwie skrawka papieru, na którym widoczne są cyfry - znaki. No właśnie, znaki pośród których się codziennie poruszamy. Przestrzeń, w której funkcjonujemy, zarówno prywatna, jak i miejska jest bowiem swoistą semiotyczną mapą (mapą znaków).

Można ją zatem czytać jak tekst: scenariusz komiksu, współrzędne na mapie lub oznaczenia pól w grze w szachy. Jeśli się dobrze przyjrzeć, można, podobnie jak bohater powieści graficznej Otta, dostrzec pewną właściwość, trajektorię kolejnego ruchu.

Sięgnijcie koniecznie po ten komiks... oczywiście jeżeli nie zniechęciłam was tym sztampowym opisem :)

czwartek, 14 stycznia 2010

:: Material zum Konversationsunterricht ::















Z cyklu absurdy codziennej konwersacji:
Implementacja pojęcia satanizmu Baudelaire'a w zdaniu złożonym.

A: Zachowujesz się jakbyś pozjadała wszystkie rozumy!

B: Tak, ale daleko mi jeszcze do satanizmu Baudelaire'a... No wiesz. Nie siedzę tu i chrupiąc z lubością orzechy, nie wyobrażam sobie, że gryzę mózgi małych dzieci.

:: Allan Sekula :: Polonia i inne opowieści ::
























Aby odczuć binarny, "zwielokrotniony" charakter istnienia nie trzeba udawać się do gabinetu luster, gdzie stanąwszy pomiędzy dwiema taflami szkła, zobaczymy pomnożonych w nieskończoność siebie. W swoich licznych rozdwojeniach i rozdarciach tkwimy nieustannie, na co dzień.

Przypomina o tym paralela  dźwięku obuwia uderzającego jednostajnie o chodnikową płytę i jego odbitego echa, diachronia każdej przeczytanej książki, lub pozorne bliźniactwo morfologiczne niektórych wyrazów z różnych obszarów językowych, które pozwala nam na zaszczepianie bliskości pomiędzy słowami takimi jak: pudeur - wstyd i poudre - puder.

Podwójność i paralelę można odnaleźć również na trwającej obecnie w warszawskiej Zachęcie wystawie Allana Sekuli Polonia i inne opowieści. W zaprezentowanych pracach artysta porusza tematykę związaną z dwoistością ludzkiej egzystencji, która  łączy w sobie obszary zarówno  prywatne, społeczne jak i globalne.

























Na ekspozycji zobaczyć można fotograficzny obraz życia Polonii w Stanach Zjednoczonych, co związane jest mocno z wątkami osobistego życia artysty (a konkretnie: z jego polskimi korzeniami), a także dokumentację życia w Polsce wykonaną przez Sekulę podczas jego wizyt w 1990 i 2009 roku. Pojawia się tu zatem motyw podwójnej tożsamości rodziny twórcy, równoległych obrazów Polski w różnych fazach rozwoju kapitalizmu, oraz zestawienie wizji Polski i Polonii, relacji polsko-amerykańskich. W związku z tym, prezentowane fotografie zdają się przyjmować rolę luster, ekranów, za pomocą których to, co stare (dawna Polska, bądź Stary Świat - Europa) może odbijać się w tym, co nowe (obecna Polska lub Nowy Świat - Ameryka) i na odwrót.

Ponadto, w pracach Amerykanina znaleźć można równolegle rozwijane wizualne i tekstualne rozważania na temat społecznego zaangażowania, krytycznej analizy przestrzeni bliskiej, a także dokumentalnych form oraz funkcji filmu i fotografii.

Wraz z opowieściami polonijnymi przemyślenia te składają się na bardzo ciekawy obraz rzeczywistości widzianej jako forma percepcji i przedmiot mityzacji zarówno jednostkowej jak i uniwersalnej, czy też kolektywnej.

Więcej informacji na:
http://www.zacheta.art.pl/index.php?exhibitions=1&id=608&lang=1

poniedziałek, 4 stycznia 2010

::Crocodile Tears reż. Ann Coppel, scen. Ted Sod::

Nakręcony w 1998 (lub 97) roku film Ann Coppel (na podstawie sztuki  Teda Soda Satan and Simon DeSoto) to ciekawy przypadek kina mieniącego się barwami campu.

Przeplatana pełnymi teatralności scenami z barokowo ucharakteryzowanymi drag queens, historia homoseksualisty, który z lęku przed grożącym mu AIDS zawiera pakt z diabłem, nacechowana jest specyficznym, czarnym humorem. Specyficznym, ponieważ wizerunek szatana nakreślony został przez autora scenariusza w barwach konserwatywnych, prawicowych, co odbija się na charakterze narzuconego głównemu bohaterowi sposobu odkupienia „grzechów”.

Poruszona w filmie tematyka staje się więc dla Teda Soda pretekstem do dyskusji ze stereotypami, kliszami kulturowymi i obiegowymi poglądami, które drzemią w zbiorowej podświadomości niektórych kręgów kulturowych i pobudzane są nieustannie przez dialektykę pewnych instytucji społecznych i religijnych. Zatem, pomijając ewentualne niedoskonałości, które mogą niejednemu widzowi mniej lub bardziej przeszkadzać, film ten wart jest obejrzenia, jako swoiste uzupełnienie dyskursu dotyczącego kwestii genderowych.

sobota, 2 stycznia 2010

::O nakładaniu się wrażeń i motywów::

Ponownie cytat z Pasaży Benjamina:

"Niedawno w Palais-Royal, między kolumnami górnej kondygnacji, wzrok mój pada na malowidło olejne naturalnej wielkości przedstawiające w bardzo jaskrawych kolorach francuskiego generała w galowym mundurze. Wyciągam okulary, żeby zidentyfikować historyczny kontekst obrazu, i widzę, że mój generał siedzi w fotelu z obnażoną stopą; przed nim klęczy pedikiurzysta, który wycina mu nagniotki. J.F. Reichardt, Vertraute Briefe aus Paris, Hamburg 1805, I, s. 178." (Benjamin:2005:199)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...