Komiks (27) Literatura (10) Sztuka (10) Ameryka (9) Film (9) Prasa (5) Seriale (3) Ilustracja (2) Reklama (2) Ziny (1)

poniedziałek, 10 maja 2010

:: Do rany przyłóż. Rutu Modan o traumie i codzienności. ::

Codzienność to oczywistość, o której łatwo można zapomnieć dzięki jej znieczulającej powtarzalności. Jej wciąż powracająca topografia słów, dźwięków, czynności oraz tłumy statystów, które przewalają się przez nią prawie bez śladu, sprawiają że można ją ulokować w szarej strefie pamięci i świadomości. Daleko jej do ekscytujących planów na przyszłość oraz nostalgicznych wspomnień dnia poprzedniego. Jest ona niczym życiowa poczekalnia w której niewiele zdaje się być z krzykliwej informacji medialnej, filmu przygodowego, czy akcji. Chyba, że sensacja niespodziewanie wkracza między równe rzędy półek supermarketu, przejmuje władzę nad obszarami miejskiej nudy, czy sennymi tłumami wśród których upływa poranna podróż do pracy, lub szkoły. Wówczas półświadome majaki ulicy, domu bądź sklepu ustąpić mogą lękom oraz niepokojom. Ale czy na długo?

W komiksie Rutu Modan, dostrzec można pewną „odwieczną”, jak się zdaje, właściwość. Dzięki niej podziurawiona na wylot, traumatyczna rzeczywistość może zostać zasklepiona cienkim naskórkiem znieczulającej codzienności, powtórzenia. Nakreślony przez rysowniczkę obraz Tel Awiwu zdaje się ulegać właśnie takiemu procesowi anestezji. Dlatego zamach bombowy nie jest tam otwartą raną, która zalewa psychikę mieszkańców miasta, niczym potężna, niepowstrzymana fala krwi z Lśnienia Stanleya Kubricka. Zamiast tego, pokryta zostaje tymczasowymi opatrunkami prac domowych, czynności zawodowych, pokarmowych, konsumenckich powinności i próżności. Jednym słowem możliwe staje się przejście nad dziurą, lub kałużą traumy do porządku dziennego.

W tym przejawia się wszechwładza codzienności, która potrafi sobie usłać miejsce wszędzie tam, gdzie było jakieś wczoraj i możliwe jest jakiekolwiek jutro. W tym znieczuleniu tkwi jednak coś niezdrowego, co zbliża ją do chirurgii plastycznej i estetycznej korekty blizn. Prowadzi ono w pewnym sensie do amnezji; wymazuje rany tak z ciała, jak i z pamięci, czyniąc powierzchnię skóry irytująco gładką, a ciężar bytu – nieznośnie lekkim. Dlatego u bohaterów stworzonych przez Rutu Modan, budzi się podskórna chęć sprzeciwu, bliżej niezidentyfikowane poczucie niezgody. Dlatego wreszcie tak bardzo zależy im by anonimowa statystyka śmierci oraz śmierć statysty nabrały osobistych cech i rozróżnialnych w pamięci kształtów. W tym sensie Rany wylotowe wydają się być ciekawym studium spowszedniałej traumy – „do rany przyłóż” codzienności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...