Komiks (27) Literatura (10) Sztuka (10) Ameryka (9) Film (9) Prasa (5) Seriale (3) Ilustracja (2) Reklama (2) Ziny (1)

wtorek, 14 czerwca 2011

::: Ciało u Kozy :::

Nawiązując do mojego ostatniego wpisu, chciałabym wrócić na chwilę do tematu ciała, jego tresury, formowania, kształtowania. Przypomniał mi się bowiem niedawno, podczas porządkowania półek z książkami i komiksami, pewien epizod z Erotycznych zwierzeń mgr Janka Kozy. Mam na myśli Ciało Bogdana. Historia ta opowiada o trenerze kulturystyki oraz jego podopiecznym Bogdanie. Zarówno jeden, jak i drugi bez reszty pochłonięty jest ciałem. Bogdan tresuje je i kształtuje z próżności oraz sportowego zacięcia, natomiast trener uważa ćwiczenia fizyczne za preludium do działań wyższych lotów. Jest on bowiem miłośnikiem sztuki i pragnie, aby jego podopieczny nie utknął w rozwoju  estetycznym na etapie starożytnej Grecji, kiedy to kultem otaczana była piękna rzeźba ciała. Trener chciał, aby Bogdan poszedł w swojej ewolucji o krok dalej, w stronę sztuki współczesnej, gdzie wszystko jest mniej oczywiste  i dlatego postanowił sam podjąć pracę nad jego ciałem. Końcowym efektem jego rzeźbiarskich poczynań, był miś wyciosany z Bogdana za pomocą piły mechanicznej.  Fragment ten w sposób doskonały, zabawny, ale także drastyczny, ukazuje to, jak uprzedmiotowiony, upodlony, mięsny charakter przybiera ciało we współczesnej kulturze.

Zagłębiwszy się  w ponowną lekturę całego albumu doszłam do wniosku, że takich ciekawych epizodów wpisujących się w podobną tematykę jest w nim całe mnóstwo. Historia otwierająca Erotyczne zwierzenia opowiada o dziewczynie, która porzuca marzenia o pewnym piosenkarzu ponieważ zaczynają one pachnieć rzeczywistością (cóż bardziej prozaicznego niż brzydki zapach z ust). Dalej pojawia się również opowieść o prawdziwej miłości, która rozkwita pomiędzy kobietą i prosiakiem, a kończy się skonsumowaniem  czworonożnego partnera w formie parówki (prawie jak u Greenawaya, prawda?). We fragmencie zatytułowanym Prezent  dowiadujemy się z kolei, że rozstając się możemy nie tyle stracić kogoś bliskiego z oczu, co stracić same oczy. Natomiast w Zabiegu, Koza pokazuje nam desperacki i drastyczny wręcz eksperyment, do jakiego dopuszcza się kobieta, której mąż "jak ryba, psuje się od głowy". Po nieudanej "operacji" (po dekapitacji ogólna kondycja wcale się nie poprawia), ciało mężczyzny ląduje w pojemniku na odpady organiczne.

Erotyczne zwierzenia epatują nie tylko brzydkim rysunkiem, ale także równie ohydną rzeczywistością. Konfrontują nas z ciałem, które cuchnie i jest niedoskonałe; które bywa przedmiotem pożądania, tresury, sztuki, konsumpcji oraz handlu. Stawiają nas przed nieco zezwierzęconym obrazem erotyki i nieludzkimi zwierzeniami; przed odartą z różowej mgiełki marzeń wizją człowieczeństwa, którą możemy przyjąć bez zaciskania zębów tylko dlatego, że Koza potraktował ją "lubrykantem" właściwego sobie poczucia humoru.

2 komentarze:

  1. hmm..skłania do myślenia..że tak samo w sobie ciało może i cuchnie i jest niedoskonałe, autoironią współczesnego świata jest właśnie ten paradoks, kult ciała, który zarazem wypiera jego ohydę i całą jego 'prozaiczność' tak sobie myślę że filozofia wschodnia w tym tybetańska mówiła o doskonaleniu ciała, dzięki czemu osiąga się cel wyższy: spokój ducha, rozwój wewnętrzny; we współczesnym świecie zagubiła się ta strona duchowa, której nic nie zastąpiło i dlatego można stwierdzić, że 'samodoskonalenie się to masturbacja',słowami Tylera Dyrden'a; także ten nieestetyzowany rysunek może być czymś w rodzaju odpowiedzi na ten plastikowy świat zdjęć bilbordowych dysnejowskiego świata perfekcji i ogólnego wyparcia 'prozaiczności' ciała przez ludzi i media...mam nadzieję, że pożyczysz do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale się rozpisałeś:)...tak po prostu chciałam w pewnym sensie dokończyć myśl rozpoczętą w poprzednim poście... a pożyczę, pożyczę:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...