Komiks (27) Literatura (10) Sztuka (10) Ameryka (9) Film (9) Prasa (5) Seriale (3) Ilustracja (2) Reklama (2) Ziny (1)

niedziela, 25 listopada 2012

:: Uroczo i absurdalnie ::


Historie o tym, w jakich okolicznościach dwoje ludzi może poznać się i zakochać potrafią być niesamowicie kameralne, osobiste, ale zdarzają się też takie, zakrojone na ogromną skalę z mnóstwem statystów i pobocznych wątków. Niewielkich rozmiarów książeczkę, która trafiła w moje ręce podczas tegorocznego MFKiG w Łodzi zdecydowanie można zaliczyć do tej pierwszej grupy. Wspomniany wcześniej temat został w owej drobnej publikacji podjęty w tak kameralny, prosty, bezpośredni i naiwny sposób, że można by ją łatwo posądzić o błahość. Jednak, moim zdaniem, byłoby to zbyt pochopne stwierdzenie.

Wydane nakładem Ładnego Halo Jak się poznaliśmy Joanny Guszty to uroczo absurdalna historyjka opowiedziana bez słów, ale za to przy pomocy wielu tekstur. Każda strona opowiastki imituje miękkość tkaniny. Imituje, bo jest tylko jej zeskanowanym wspomnieniem. Prawdziwych wrażeń dotykowych mogłaby dostarczyć jedynie lektura oryginału, ale i ta wydrukowana wersja niepozbawiona jest swego rodzaju wdzięku i tej bardziej metaforycznej, lub ujętej w cudzysłów „miękkości”.

Najwłaściwszymi słowami do opisania książeczki autorstwa Joanny Guszty wydają się prostota oraz przytulność. Opowiedziana przez ilustratorkę historyjka jest skromna, nieprzekombinowana, a także nie aspiruje do żadnych wielkich narracji. Jej lektura trwa zaledwie chwilę i jest niezmiernie lekka, przyjemna. Autorka przedstawia losy swoich bohaterów przy pomocy niezdarnie wyciętych kształtów i krzywo wyszywanych linii. Ogranicza świat przedstawiony do zaledwie kilku pomieszczeń i fragmentów pejzaży. Reszta jest dla niej milczeniem, wytłumionym hałasem, szumem lub po prostu nieistotnym detalem. Taki sposób opowiadania w swej naiwności przypomina twórczość dziecięcą.

To ostatnie skojarzenie ma jednak pozytywny wydźwięk. Książka jest efektem w pełni świadomych, trafnych działań ilustratorki. Wykorzystane przez autorkę motywy tekstylne po prostu „się kleją”, dobrze ze sobą współgrają. Natomiast koślawość form przydaje całej historyjce uroku. Nie ma w niej elementów czy też wątków szytych nazbyt grubymi nićmi. Na próżno też szukać w niej wrażeń mrożących krew w żyłach (bądź koszmarnych kompozycji). Można co najwyżej odnaleźć mrożonki kryjące całkiem miłe niespodzianki. Bo Jak się poznaliśmy to właśnie taka domowa, kuchenna opowiastka. Historyjka o samotności, gotowaniu, wózkach widłowych i nieoczekiwanych spotkaniach.

Więcej o tej oraz innych książkach wydanych przez Ładne Halo można przeczytać na stronie internetowej  oficyny. Zachęcam, naprawdę warto!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...