Komiks (27) Literatura (10) Sztuka (10) Ameryka (9) Film (9) Prasa (5) Seriale (3) Ilustracja (2) Reklama (2) Ziny (1)

niedziela, 23 grudnia 2012

:: Angielskie nieporozumienie ::

W swoim debiutanckim albumie Agata Wawryniuk wzięła na warsztat temat związany z wakacyjnymi podróżami. Na próżno w nim jednak szukać beztroski, słońca, turystycznych atrakcji czy opalonych brunetów wieczorową porą. W końcu to nie ciepła, Allenowska wizja Katalonii rodem z Vicky Cristina Barcelona, ale letni urlop po studencku i po Polsku. A więc nie dość, że na Wyspach Brytyjskich, to jeszcze na przysłowiowym „zmywaku”.

Rozmówki polsko-angielskie Agaty Wawryniuk stanowią relację z krótkiego letniego wypadu o dosyć pragmatycznym, bo zarobkowym charakterze. Wyjazdu autentycznego – jak można wywnioskować z krótkich notek zamieszczonych na skrzydełkach okładki – i zainspirowanego głównie nudą, polską smutą. Bohaterowie historii podążają za mitem Wielkiej Brytanii jako swoistego rogu obfitości – kraju dobrobytu, opływającego w korzystne oferty pracy i wszelkiego rodzaju świadczenia socjalne. Naturalnie pomiędzy pielęgnowanym w Polsce wyobrażeniem i angielskimi realiami istnieje rozdźwięk, którego stworzone – przynajmniej w sensie rysunkowym – przez Wawryniuk postaci doświadczają dopiero na miejscu. Wówczas to pojawia się rozczarowanie i na kolejnych kartach albumu autorka konsekwentnie odmienia je przez wszystkie przypadki.

Anglia okazuje się być krajem obfitującym głównie w koczujących w agencjach pracy bezrobotnych, leniwych i otyłych Brytyjczyków, wyzyskiwaczy, cwaniaków, wulgarnych typów i Polaków spod ciemnej gwiazdy. Gdzieś pośrodku tego nieciekawego towarzystwa lądują zdezorientowani główni bohaterowie opowieści, czyli Szymon, Marcel i Aga. Krótko mówiąc, sytuacja wyjściowa tej trójki przyjaciół jest niezbyt ciekawa. Już na samym początku znajdują się w dołku, z którego wcale nie jest im łatwo się wygrzebać.

Ojczyzna Beatlesów i Jamesa Bonda jest dla trojga bohaterów dostępna jedynie od zaplecza, w jak najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu, gdyż właśnie tam spędzają większość czasu, pracując. Nie cieszą się konsumenckimi przywilejami czy turystycznymi atrakcjami. Wykonują prace poniżej własnych kwalifikacji i z ich punktu widzenia angielski krajobraz to pasmo fabryk, w których nikt nie słyszał o BHP, brudnych domów i równie nieczystych naczyń. A oprócz różnic kulturowych i niebezpiecznych nieraz prac muszą się jeszcze borykać z barierami językowymi. Brytyjska ludność przemawia bowiem do nich niezrozumiałym dialektem, którego nie mieli szans nauczyć się w Polsce.

Miejscowość, w jakiej przebywają główne postaci albumu nie ma zbyt wiele wspólnego z fascynującymi wielkomiejskimi mitami, które napotkać można w popkulturze, bądź na kartach turystycznych przewodników. A lokalne dialekty nijak się mają do języka panoszącego się po kieszonkowych wersjach tzw. „rozmówek”. Komunikacja pomiędzy polskimi i brytyjskimi bohaterami komiksu nie przepływa równie sprawnie, jak to ma zazwyczaj miejsce w tego typu książeczkach. Brakuje w niej wspólnych punktów odniesienia, a w szczególności kulturowych ekwiwalentów. Rozmowy pomiędzy komiksowymi przedstawicielami tych dwóch narodowości nie sięgają głębiej niż small talk, a ich relacje są raczej oficjalne, związane z pracą i mimo że na pierwszy rzut oka wszystko powinno działać jak trzeba, to jedne i drugie opierają się na wzajemnym braku zrozumienia. A w zasadzie to braku chęci i potrzeby porozumienia.

Ten osobliwy rodzaj komunikowania autorka wykorzystuje w swoim albumie w dość interesujący sposób. Wawryniuk syntezuje swoją osobistą w gruncie rzeczy historię, pozbawiając ją idiosynkrazji – detali właściwych jedynie jej i osobom, z którymi podróżowała. Przyjmuje w komiksie uproszczoną formę i niespecjalnie zależy jej na ukazaniu pogłębionej psychologii bohaterów (zwłaszcza tych anglojęzycznych). Wydaje się, że ową symplifikację stosuje celowo, by dopasować swoją historię do formuły tytułowych rozmówek polsko-angielskich. A zatem w jej komiksie rzeczywiście stereotypowy Polak spotyka stereotypowego Anglika i żaden z nich nie próbuje przekroczyć granicy powierzchowności – żaden nie sięga głębiej. Pierwszego nie interesują kulturowe niuanse, bo chce jedynie dobrze zarobić i wracać do domu, drugi zaś potrzebuje sprawnego pracownika (niekoniecznie wielokrotnego użytku).

Zupełnie innym zjawiskiem są w komiksie Wawryniuk dyskusje, które mają miejsce między Polakami. Po pierwsze, z oczywistych względów występują one w albumie częściej niż rozmowy anglojęzyczne. Po drugie należą one do czynności praktykowanych niejako pod radarem Wyspiarzy, którzy z języka polskiego znają zaledwie parę słów, jeśli w ogóle. Taki stan rzeczy daje Polakom nie tylko sposobność do budowania pozorów swojskości "na obczyźnie"  oraz uprawiania w pracy tzw. "prywaty" (np. plotkowania), ale również kombinowania, załatwiania szemranych interesów. To ostatnie staje się powodem do zażenowania dla Agi, Szymona i Marcela, którzy nie spodziewali się, że przyjdzie im przekonywać się na własnej skórze o prawdziwości obiegowych i - dodajmy - negatywnych wyobrażeń o rodakach za granicą.

W wykonaniu Agaty Wawryniuk rozmówki polsko-angielskie stanowią więc przede wszystkim opowieść o mitach i stereotypach. To głównie owe kulturowe klisze zasilały bagaż trojga przyjaciół podczas podróży na Wyspy i z powrotem. Jedynym, co zmieniło się w czasie dzielącym dwie przebyte przez nich odprawy lotnicze, to charakter wspomnianych klisz. Z początkowych pozytywów, na koniec wyszły bowiem negatywy. Inaczej rzecz ujmując, przysłowiowa zieleńsza trawa po drugiej stronie płotu, po prostu wypłowiała. Natomiast ta sama Polska, która dla Szymona, Agaty i Marcela zionęła wcześniej nudą, nagle zaczęła mienić się bogactwem niuansów i ciekawych perspektyw na przyszłość.

Debiutancki album wrocławskiej rysowniczki nie opowiada o życiu w nowym języku, przedzieraniu się przez kulturowe bariery i nieustannym tresowaniu narządów mowy. Inaczej niż na przykład w Zagubionym w przekładzie Evy Hoffman czy Persepolis Marjane Satrapi, nie zostały w nim opisane problemy towarzyszące konieczności ingerowania we własną tożsamość, wewnętrzny kulturowy software – ten sam, który nakazuje jednym poruszać się jezdniami w trybie lewostronnym i nazywać frytki chipsami, a innym nosić stroje, które w swojej obszerności i bezkształtności pochłaniają ciało od stóp do głów, z wyłączeniem oczu i dłoni.

Rozmówki polsko-angielskie nie odsłaniają kulisów długotrwałego i trudnego procesu translacji, a demonstrują poszukiwanie pierwszych lepszych ekwiwalentów pod ręką. Album ten traktuje o tym, jak niewielką rolę odgrywa kontekst kulturowy dla turysty osobliwego - takiego, który nie wypoczywa i nie zwiedza. Dla dorabiającego w wakacje studenta, który przepływa przez zaplecza kuchenne i schowki na miotły obcego kraju, zaglądając „tambylcom” nie w oczy, a do kieliszka i talerza. Opowiada o fenomenie pracy tymczasowej dotyczącym pokolenia polskich dwudziesto- i trzydziestoparolatków oraz towarzyszących mu kulturowych wyobrażeniach.

Komiks ten mówi gorzką prawdę, ale – jako że autorka przyjmuje w nim konwencję sprowadzającą wszystko do formy stereotypu – tylko częściową. Jednocześnie osładza ją poprzez utrzymaną w cartoonowej estetyce warstwę wizualną. To właśnie dzięki tej eklektycznej płaszczyźnie obrazkowej, którą Wawryniuk we właściwy sobie sposób zaludniła świetnie zaprojektowanymi postaciami o różnorodnych, przezabawnych fizjonomiach, opowieść zyskuje na odrobinie humoru.

Oczywiście zarówno tę uproszczoną konwencję, jak i lekki ton warstwy wizualnej można by potraktować jako zarzut, twierdząc, że opowieść wrocławskiej artystki jest najzwyczajniej w świecie błaha. Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka świadomie zagrała formułą „rozmówek” - kliszą i mitem. Zrobiła to, by podkreślić pozorność, fasadowość komunikacji między bohaterami dwóch narodowości oraz odbywające się pod nosami Wyspiarzy emigranckie dyskusje. Ponadto, zwróciła uwagę na mentalność Polaków wyjeżdżających za granicę oraz wizję łatwego zarobku, która przemawia do nich niezmiennie od dziesiątek lat. Na mit, który mimo że ciągle zmienia długość i szerokość geograficzną, to jednak pozostaje ten sam.


Więcej o komiksie przeczytać można na stronie wydawcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...